I bywa taka także - taka także historia
Ona w chwilach zwątpienia,
W porę grzmotu wyobraźni...

Ja sam
Sam w tej norze, gdzie wszystko przepoczwarzone
Serca w małe motocykle,
Uszy w małe aerodromy,
Domy w maszyny pełne śpiewającego mięsa.

I wówczas ta tęsknota -
Ta złota trąbka serca:

Żeby ktoś wszedł, kwiaty rzucił,
Żeby ktoś wpadł, wodę podał,
Żeby ktoś wniósł pachnące potem ciało
Z małym deszczem na włoskach pod pachami.

Żeby ktoś tak suknią mocno zawiał
Na udręczony poezją
Aksamitny pysk.


To chyba wszystko...

To chyba wszystko, dumna panienko,
wszystkom uczynił, czegoś pragnęła:
trochę płakałem, niewiele, maleńko...

A płacz właściwie był rzewną piosenką,
bo choć sądziłaś, żeś mną owładnęła,
kochałem trochę, niewiele, maleńko...

Ot, tyle tylko aby mieć pod ręką
szczyptę tęsknoty do tęsknego dzieła,
tkliwości trochę, niewiele, maleńko...

A dzisiaj wszystko dla innego wzięłaś,
wszystkiego trochę, niewiele, maleńko...