I bywa taka także - taka także historia
Ona w chwilach zwątpienia,
W porę grzmotu wyobraźni...
Ja sam
Sam w tej norze, gdzie wszystko przepoczwarzone
Serca w małe motocykle,
Uszy w małe aerodromy,
Domy w maszyny pełne śpiewającego mięsa.
I wówczas ta tęsknota -
Ta złota trąbka serca:
Żeby ktoś wszedł, kwiaty rzucił,
Żeby ktoś wpadł, wodę podał,
Żeby ktoś wniósł pachnące potem ciało
Z małym deszczem na włoskach pod pachami.
Żeby ktoś tak suknią mocno zawiał
Na udręczony poezją
Aksamitny pysk.
Nad sklepieniem mej celi
idą ludzie, weseli,
do domów, rodzin, matek.
Niosą serca wzruszone,
oczy szczęściem zamglone,
będę łamać opłatek.
A ja tutaj sam jeden
opłakuję swą biedę
głodu i samotności.
Uchwycę kawał ściany,
przełamię płat ceglany,
mój opłatek wolności.