- Opowiedz ptaka...
Dobrze. Opowiadam:
Ta strzała była na końcu złocona,
złotnik ją strugał do perfidnych zadań...
niosąc ją z nieba, cieniutko się kona.

-Opowiedz rybę...
Dobrze. Opowiadam:
Ten motek czuły a jakże treściwy,
ktoś piękny może do twarzy przykładał,
bo twarz ma gładkość podobną do ryby.

-Opowiedz konia...
Dobrze. Opowiadam:
Najczulej pętać jedwabiem. A potem
pieszczota noża na błyszczących zadach...
Koń nawet martwy odwdzięczy pieszczotę.

-Opowiedz rzeźnię...
Dobrze. Opowiadam:
Są jednorożce o ciężkich powiekach
wedrują białe po wiśniowych sadach,
ich grzywy płaczą na leniwych rzekach...


Ta się pojawia. Wychodzi z ręcznika
Nastroszonego Brązowa z błękitu
Ale jak lemur skupiona w sobie
Ma coś z bokserskiej lśniącej rękawicy

Gniewem ją można Można ją karioką
Ona się pręży Lubi pełne światła
Ziemia jest mocna pod jej podeszwami
Ziemia ma twarde ściągłe mięśnie brzucha

I ona pójdzie bruneta bez sukni
Tylko w zielonym szaliku na szyi
Parasol - czarny Nóż - przedpotopowy
Buty - sandały z żyłką między palce