Tak napisano
A, Wziąłem twój ślubny welon,
W pomiętą, " /> Tak napisano
A, Wziąłem twój ślubny welon,
W pomiętą, " />


"Umarł ze strachu"
Tak napisano
A wszędzie tylko blachy i mury -
I sztywne dymy jak wzdęte fryzury
Nad przerażeniem dachów.

Pisał o ludziach przemienionych w szczury,
O krzywych chmurach jak cienie odwachu,
Deklinował kaźnie,
Koniugował tortury -
Gramatyk strachu.

Gdzie się narodził?
A narodził się czule -
I jak innych - go smoczkiem wytrwale karmiono,
Ale ujrzał nad globem czarownicę zieloną
I jej piersi szczerbate półkule.

I szewiectwo, co wbija ćwieczki w środek mózgu.
I mularstwo, co gipsuje usta i powieki -
I nierzadko zachodził pod rzeźnickie ścieki,
By długo słuchać plusku.

"Umarł ze strachu"
Tak napisano -
Pisano gwizdem za węgłami nocy...
Miarą epoki są tacy prorocy
Nad przerażeniem dachów.


Wziąłem twój ślubny welon,
W pomiętą zwinąłem gazetę -
I było to takie brutalne
Jak ból.

A potem pantofle najczulsze,
Łódeczki najmilsze, najdroższe,

I w puszce od maggi schowałem kolczyki,
Dwie krople rosy.

Nocą podzwaniam tą puszką,
Płaczę nad paczką z welonem,
Kopię w rozpaczy w krzesło
Puste,
Zimne,
Niedobre.

Mam jeszcze mydło po tobie,
Którym mydliłaś piersi -
Włosy mydliłaś gorące,
I nos mydliłaś - i nos.

Całuję ten śliski kamyczek,
Pożeram ten śliski kamyczek -
Na jutro mi już nie starczy,
Mój Boże, i zacznie się głód.