Bogiem, a prawdą. Kocham Cię
Ziemio w roztopach rozklejona.
Wy, wszystkie miasta, wszystkie wsie,
Wy, wszystkie noce, wszystkie dnie,
I Ty, co wąskie masz ramiona.
Boś ty jest ziemia, tak jak głóg -
Tyle, że wzeszłaś w dziwnych liniach...
Całuję ziemię Twoich warg,
Całuję ziemię Twoich nóg,
Która się dymem wód odymia...
Miłość dorosła zawsze jak kupiona;
Tak ją obracasz na zziębniętych palcach,
Jak chłop obraca przed dobiciem targu
Banknot nasiąkły zapachem siennika,
Tak ty obracasz: główkę z porcelany,
Piersi stojące na baczność z grzeczności.
Miłość dorosła między tobą: całym,
A szczegółami damskiej garderoby;
Romeo klipsa, Kawaler Podwiązki"
Teraz dopiero potrafiłbyś kochać
Kroplę na wardze, cień bzu na policzku,
Zapach bijący z porannej pościeli.
Spójrz, jaki żebrak: w smokingu zaledwie
Z ramion fryzjera czułych wypuszczony,
Jakby niesyty tej słodkiej miłości
Rękę wyciąga
Jest gdzieś północ której nie zobaczę
północ świata
i północ doby
czas i przestrzeń spięte jedną gwiazdą
pod którą tylko
śmierć się urodziła
zapach północy, leży w uszach zmarłych
w nozdrzach psów pokostniałych
na bezkresnym śniegu
w porcelanowych medalionach dzieci
co wreszcie są cicho
a smak północy
był na tamtej ręce
której dotknąłem jak żelaza w mróz
odtąd unosząc tylko pół języka
bełkocząc odtąd